Kontakt
  • Link4
  • AXA Ubezpieczenia
  • Aviva
  • Proama
  • PZU
  • Warta
  • You Can Drive

Sprzedaż auta wykluczy odszkodowanie z OC?

Data publikacji: 2020-11-18

Niektóre osoby decydują się sprzedać uszkodzony samochód lub motocykl, zamiast go naprawiać. W jaki sposób ustala się wtedy odszkodowanie z OC?

Ogólne przepisy nie mogą uwzględniać ogromnej różnorodności codziennych sytuacji. Dlatego w wielu kwestiach prawnych bardzo duże znaczenie ma orzecznictwo sądów. Tematy związane z ubezpieczeniami komunikacyjnymi nie stanowią tutaj wyjątku.

Przykładem jest stosunkowo niedawne orzeczenie Sądu Najwyższego, który badał uprawnienia poszkodowanego do odszkodowania z OC w sytuacji, gdy taka osoba sprzedała uszkodzony pojazd bez jego naprawy. Stanowisko Sądu Najwyższego raczej nie ucieszy krajowych ubezpieczycieli. Eksperci porównywarki Ubea.pl postanowili je przeanalizować z myślą o osobach, które po kolizji będą sprzedawać uszkodzone auto. Należy zaznaczyć, że poniższe rozważania nie dotyczą sprzedaży auta po szkodzie całkowitej.

Spis treści:

  1. Sprzedaż auta nie powinna mieć wpływu na odszkodowanie z OC
  2. Odszkodowania z OC - co jeszcze twierdzi Sąd Najwyższy?
  3. Sześć lat oczekiwania na korzystny wyrok to zbyt wiele

Sprzedaż auta nie powinna mieć wpływu na odszkodowanie z OC

Samochód po wypadku

W kontekście uprawnienia do świadczeń z OC po sprzedaży auta, szczególnie ważny wydaje się wyrok Sądu Najwyższego z 3 kwietnia 2019 r. (sygn. akt II CSK 100/18). Ten wyrok wydany przez trzyosobowy skład orzekający stanowił konsekwencję skargi kasacyjnej od wyroku sądu okręgowego z dnia 26 lipca 2017 r. Wcześniejszy wyrok sądu rejonowego również nie był zadowalający dla posiadacza BMW 5, które zostało mocno uszkodzone w październiku 2012 roku.

Ze względu na problemy z wyegzekwowaniem kosztów naprawy na poziomie przekraczającym aż 58 000 zł właściciel BMW sprzedał swoje auto w stanie częściowo uszkodzonym i postanowił dochodzić sprawiedliwości przed sądem - wyjaśnia Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Analizowany wyrok Sądu Najwyższego jest przykładem orzeczenia, w którym sędziowie zupełnie nie zgodzili się z uzasadnieniem wyroków wydanych w niższych instancjach. Właśnie dlatego wyrok sądu okręgowego został uchylony, a sprawę przekazano do ponownego rozpatrzenia.

Sędziów Sądu Najwyższego nie przekonały argumenty mówiące o tym, że poszkodowany nie może domagać się odszkodowania w wysokości kosztów naprawy, których już nigdy nie poniesie. Sądy niższych instancji stwierdziły, że w badanej sytuacji odszkodowanie z OC powinno zależeć od różnicy wartości samochodu przed szkodą oraz ceny sprzedaży auta po wypadku (z uwzględnieniem ewentualnych napraw wykonanych na własny koszt).

Zdaniem Sądu Najwyższego taki sposób rozumowania jest jednak błędny.

Najważniejszy polski sąd w swoim orzeczeniu potwierdził, że na powstanie roszczenia związanego z kosztami naprawy nie wpływa późniejsze zbycie uszkodzonego pojazdu, a także brak jego planowanego przywrócenia do stanu początkowego - mówi Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Odszkodowania z OC - co jeszcze twierdzi Sąd Najwyższy?

Eksperci Ubea.pl podkreślają, że opisana sprawa dotycząca uszkodzenia BMW 5 i jego sprzedaży (bez naprawy) nie jest pierwszą, w której Sąd Najwyższy korygował stanowisko sądów niższych instancji. Już wcześniej zdarzały się orzeczenia SN korzystne dla poszkodowanych, którzy chcieli otrzymać zwrot potencjalnych kosztów naprawy obliczonych przez rzeczoznawcę, a nie różnicę między wartością pojazdu przed szkodą i ceną jego faktycznej sprzedaży po wypadku.

W tym kontekście warto nawiązać do stosunkowo niedawnego postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 7 grudnia 2018 r. (sygn. akt III CZP 51/18). Wspomniane orzeczenie podkreśla, że zakres roszczenia odszkodowawczego względem ubezpieczyciela aktualizuje się już w momencie szkody.

Co więcej, Sąd Najwyższy zdecydowanie potwierdził, że ubezpieczycielowi powinno być obojętne, czy poszkodowany faktycznie zakupił potrzebne do naprawy części i je zamontował. Zakład ubezpieczeń musi być tylko zainteresowany cenami komponentów potrzebnych do naprawy, bo od tego zależy wartość świadczenia - dodaje Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Sześć lat oczekiwania na korzystny wyrok to zbyt wiele

Na podstawie wyroków SN (zobacz również II CNP 32/17 i II CNP 41/17) można niestety stwierdzić, że orzecznictwo sądów niższych instancji dotyczące świadczeń z OC czasem nadal odbiega od stanowiska sygnalizowanego przez Sąd Najwyższy. Taka sytuacja powinna stanowić dla poszkodowanych zachętę do składania skarg kasacyjnych w przypadku roszczeń o większej wartości. Mowa o kwotach wynoszących co najmniej 50 000 zł, gdyż taki minimalny limit dla kasacji przewiduje kodeks postępowania cywilnego.

Przewlekłość postępowań jest niestety czynnikiem zniechęcającym do konsekwentnego dochodzenia swoich roszczeń. Najlepszym przykładem może być długi czas, który upłynął pomiędzy szkodą poniesioną przez posiadacza BMW (październik 2012 r.) oraz korzystnym dla niego wyrokiem Sądu Najwyższego (kwiecień 2019 r.).

Trzeba też pamiętać, że samo przekazanie opisywanej sprawy do ponownego rozpatrzenia przez sąd okręgowy wcale nie zakończyło sporu o wysokość odszkodowania z OC - podsumowuje Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Tagi:

Komentarze