pon-pt godz 9:00-17:00

71 722 80 00

Kontakt
  • Link4
  • AXA Ubezpieczenia
  • Aviva
  • Proama
  • PZU
  • Warta
  • You Can Drive

Ubezpieczenie turtyczne Wojażer PZU - żenada

2016-10-06 17:04

Zuza31.0.127.46

Polisa turystyczna Wojażer. Nie polecam!!! Zgodnie z OWU polisa obejmuje przypadek nagłego zachorowania i konieczność leczenia oraz hospitalizacji. Nagłego zachorowania nie wynikającego z choroby przewlekłej. W tym zakresie miałam nieprzyjemność sprawdzić jak działa to w praktyce. Centrum alarmowe, które powinno przejąć sprawę i ją koordynować działa pozornie. Poniżej dokładny opis sprawy. Ubezpieczony zostaje przyjęty do szpitala w sobotę z zapaleniem wyrostka- zagrażającym zdrowiu i życiu. W ciągu kilku godzin jest operowany. Centrum alarmowe zostaje poinformowane w chwili gdy pacjent znajduje się na izbie przyjęć. I teoretycznie od tego momentu powinni sprawę pilotować ale od tego momentu zaczyna się „kabaret”. Polisa okazana na izbie przyjęć – nie jest honorowana- szpital chce zobowiązania do zapłaty za ewentualne leczenie w formie promesy od ubezpieczyciela lub okazania Karty EKUZ. Pech pacjent wyjeżdżając nie wyrobił karty EKUZ wierząc w moc Polisy. Ubezpieczyciel, nie chce się określić dopóki nie dostanie ze szpitala, na piśmie, danych co do przyczyny hospitalizacji żeby ich lekarz mógł potwierdzić, że operacja była niezbędna i że polisa obejmuje ten przypadek. Informują mnie, że są w stały kontakcie ze szpitalem. Rozumiem dokument to dokument - czekam. Mija weekend, poniedziałek i nadal nic. PZU nadal czeka na ruch szpitala. Kolejne dni PZU nadal czeka. W międzyczasie szpital informuje pacjenta, że rachunek na kilka tys euro zostanie wysłany na jego domowy adres. Dwa, że przy wyjściu ze szpitala ma jako zabezpieczenie zapłacić kaucję w wysokości 1000 euro. O tym wszystkim to ja jako pośrednik informuję Centrum alarmowe, które nadal twierdzi, że jest w stałym kontakcie ze szpitalem. Zirytowana brakiem efektów i koniecznością zapłaty kaucji (pacjent nie posiada tyle pieniędzy przy sobie) – wyrobiłam w NFZ certyfikat potwierdzający, że ubezpieczony jest objęty ubezpieczeniem NFZ i dostarczyłam mailem do szpitala. I skończyły się problemy. Niestety nie wiedziałam od początku że jest taka opcja. Zaoszczędziłoby to nerwów wszystkim szczególnie choremu w szpitalu. A na końcu pracownik centrum alarmowego PZU stwierdził, że wszystkie problemy wynikają z tego że pacjent nie miał karty EKUZ. A co ich obchodzi karta EKUZ? I na końcu wisienka. Polisa teoretycznie obejmuje transport chorego do domu. W OWU jest doprecyzowane, że tylko w przypadku kiedy wcześniejszy transport nie jest możliwy że względu na stan zdrowia. Podczas ostatniej rozmowy z ubezpieczycielem powiedziałam, że zorientuję się w szpitalu czy pacjent może wracać samochodem przez około 12 godzin – bo jest ponad 1000 km od domu. I po raz pierwszy od 6 dniu ubezpieczyciel skontaktował się ze mną w ciągu pól godziny, z informacją że ich lekarz skontaktował się z lekarzem prowadzącym w szpitalu i że nie ma przeciwwskazań do powrotu samochodem – i mają to nagrane.!!!! A wcześniej przez 6 dnie nie dało się potwierdzić przyczyny hospitalizacji i wysłać promesy. Żenada i lekceważenie. Wnioski po tygodniu „współpracy” z PZU. PZU bazuje na ubezpieczeniu z NFZ i na karcie EKUZ licząc, że to on pokryje główne koszty a oni ewentualną różnicę. Ewentualnie, że ubezpieczony sam pokryje koszty a do nich zwróci się po zwrot. Który zawsze będzie można zanegować ze względów proceduralnych. Dobra rada - Najpierw karta EKUZ dopiero potem ewentualna polisa. Niestety żaden agent ubezpieczeniowy nie zająknie się na ten temat. Dwa jak nie ma karty EKUZ można wyrobić w NFZ certyfikat potwierdzający. A najlepiej posiadać fundusze na pokrycie ewentualnych zobowiązań. „Współpraca” ubezpieczyciela PZU z udzielającym świadczeń - w tym przypadku szpitalem – żadna.

2016-12-19 19:08

Maria77.140.152.76

Ja jako świadek dramatycznej sytuacji za granicą Polski że zdziwieniem czytam o tym wypadku bowiem ja doświadczyłem czego zupełnie odwrotnego mianowicie moja znajoma przeleciała z mezem do nas i po trzech dniach niestety zmarła na czwarty i niestety ostatni zawał, ona jak i jej mąż ubezpieczeni byli właśnie w PZU woyazer, Pan Godlewski bo tak się nazywał agent pzu (mam nadzieję że nie pomyliłam nazwiska) to człowiek skarb, od samego początku pilotowal te smutna sprawę do końca czyli do przewiezienia zwłok do kraju przy czym był tak delikatny i empatyczny że wszyscy byliśmy naprawdę w tym nieszczęściu a przede wszystkim szalejący z rozpaczy maz bardzo mu wdzieczni